Co nas kręci, co nas…

Zrzut ekranu 2013-01-24 o 00.10.50

http://inspireteachers.org – cc non-comercial licence

Wiadomo, że punkt widzenia zależy od punktu siedzenia – przekonują nas o tym z podziwu godną regularnością życiowe przykłady. Punkt widzenia ok. 130 nauczycieli z całej Polski, ze wszystkich poziomów i rodzajów kształcenia, stosujących technologię komputerową na wszystkich przedmiotach i kierunkach, zebranych w grupie Superbelfrzy RP na Facebooku jest jakby znajomy i wcale nie taki znów innowacyjnie wychodzący przed szereg.

Jakich zmian potrzebuje polska szkoła? W ankiecie, do której postulaty mogli dodawać wszyscy członkowie grupy (osoby związane z edukacją nie tylko kasą zap.-poż.), a których to postulatów w ostateczności zebrało się ponad 40, oddano około 400 głosów – głosować można było na więcej niż jedną propozycję.
I jak głosowali praktycy cyfrowego przewrotu? Czy chcieli komputerów dla każdego ucznia? A może komputerów dla nauczycieli? Może sieci bezprzewodowej we wszystkich zakamarkach szkół (wliczając toalety i kotłownie) na max. zasięgu? Czy tablic, rzutników, platform, chmur i stad techników do ogarnięcia sprzętu i oprogramowania? Może nowocześniej – tabletów mizianych zamiast podręczników i lekcji onlajn?

NIE.

Najbardziej nielubiane, czwarte miejsce, tuż poza pudłem, zajął postulat: “reforma systemu kształcenia nauczycieli”, o włos wyprzedając “więcej godzin języków obcych”, “wprowadzenie skutecznego systemu motywacyjnego dla nauczycieli” i “wycofanie religii ze szkół”.

Większość bolączek dzisiejszej szkoły – zdaniem uczestników samozwańczej ankiety – leży w systemie kształcenia nauczycieli, a potem ich motywowania. Nauczyciele nie lubią nauki! Nie lajkują nowej wiedzy! Nie chcą mówić w innych językach! Wkuwanie na studiach pedagogicznych treści z podręczników i notatek sprzed 20 lat (ciągle aktualnych na wykładach), czytanie o dobrych praktykach w szkolnym modelu z XIX wieku – po 5 latach umysłowego ślizgania – daje już prawo stażyście do ugniatania gliny młodzieży w stal hartowaną prawdziwych Polaków.
W ogóle o kształceniu studentów w zeszłym roku było głośno, ale krótko: prof. Jan Stanek z UJ i prof. Ewa Nawrocka z UG dali wyraz własnemu oburzeniu. Środowisko akademickie zamiotło – zdaje się – sprawy pod dywan.
Ale system kształcenia to nie tylko studia. Leży kompletnie system doskonalenia – jakieś świstki wydawane przez dowolne firmy realizujące projektu UE dla edukacji nie zastąpią porządnych, uczciwych i certyfikowanych szkoleń dających rzeczywiste umiejętności.
System kształcenia wpisuje się również w ścieżkę awansu zawodowego – chyba jest coś nie tak, jeśli karierę nauczyciel zakończyć może po 10 latach, osiągając najwyższy poziom rozwoju zawodowego. No i kto będzie tym nauczycielem chciał być, mając przed sobą jasny komunikat: za 10 lat osiągniesz kres możliwości przewidzianych systemem? I dziwić się korepetycjom, wieloetatowości, niechęci do podnoszenia kwalifikacji… Nauczyciel to praca! Nie każdy chce być Siłaczką – to se ne vrati!

Miejsce trzecie rzutem na taśmę zdobył nudnawy w zasadzie pomysł – “zmniejszenie liczebności klas”.

No bo ile o tym można? Ile badań trzeba przedstawić? Ile praktyk pokazać? Przy przekazaniu wszystkiego samorządom, sprowadzeniu szkół do parteru fabryk absolwentów z numerem seryjnym – racjonalnym działaniem jest zmniejszenie kosztów funkcjonowania przedsiębiorstwa, czyli reorganizacja. Łączenie szkół, likwidacja “nieopłacalnych”, brak podziału na grupy językowe, po 4 uczniów przy jednym komputerze… Nie wolno? I się zaczyna wytupywanie wiceministra edukacji przez niezadowolonych wójtów. Enough. Żenua.

Drugie miejsce – nareszcie jakiś techniczny (z nazwy oczywiście) pomysł: “wprowadzenie edukacji medialnej”.

… bo świat się zmienia! Bo Newsweek w USA się już papierowo nie wydaje, bo Encyclopedia Britannica skończyła się drukować w 2012 w edycji z 2010, bo w komórkach można posłuchać radia, przeglądnąć Internet, pooglądać film, bo reklamy wciskają nam kit (nawet bankowe!) a prezydentów wybiera się w debatach TV. Jak to wszystko ogarnąć? Jakimi prawami kierują się  mass media? To przedmiot obowiązkowy w XXI wieku – czyli od jakichś 13 lat…

I uwaga!
(tu fanfary, brawa, nerwowy płacz nastolatek, błysk fleszy, bieganina reporterów, miliony przed telewizorami, palpitacje serc, suchość w ustach, szelest otwierania zalakowanej koperty, długie zawieszenie głosu….. i ciche rżenie Czarnych Qń-i Cyfrowej Edukacji)

Miejsce pierwsze! “Zmniejszenie biurokracji”. Tadaaaaammm!

(głośne “buuuu” na sali, dwa pierwsze rzędy Bardzo Ważnych Gości lekko zdezorientowane, cztery ostatnie rzędy przedstawicieli kuratoriów w proteście opuszczają galę, Pani Minister Szumilas jak zwykle promiennie uśmiechnięta, Prezydent zachowuje życzliwą kamienną twarz Wielkiego Łowczego, banany na twarzach szeregowych nosicieli kaganka oświaty – bezcenne, bisy, kwiaty, opary absurdu, kurtyna)
.

Print Friendly

Komentarz do “Co nas kręci, co nas…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Time limit is exhausted. Please reload CAPTCHA.