Dubaj 2017 – eduzmieniacze z całego świata o edukacji globalnej cz.2

Obudził mnie budzik. Środek nocy dał o sobie znać szczypaniem oczu. Ale nie było czasu na rozmyślania.
Na śniadaniu czekała na mnie Rashmi i nowa znajoma z Indonezji – Dayang. Potrzebowała mojego wsparcia tak, jak ja rok temu od Rashmi. Mariusz Zyngier radził sobie sam znakomicie, przydały się nasze rozmowy przed przyjazdem do Dubaju. Mam nadzieję, że dzięki nim czuł się pewniej.

Dayang Suriani pracuje w miejscowości Balikpapan na wyspie Borneo w Indonezji, i jak sama mówi, codziennie do szkoły wędruje pod górkę, wtedy ma czas by wymyślać nowe metody pracy i atrakcje dla swoich uczniów. Uczy języka angielskiego, a jej uczniowie zdają egzaminy na poziomie 95 %. Dayang jest oddana swojej pracy tak bardzo, że specjalnie dla uczniów do pracy przychodzi w soboty. Potwierdziła, że na zajęciach w ten wolny dzień zawsze jest komplet uczniów. Zdziwiło ją moje pytanie, czy wymyśliła sposób motywowania ich do tej sobotniej aktywności. Po prostu oferuje im swój czas, swoje zainteresowanie i oni to bardzo cenią.
Przed zajęciami za każdym razem uczniowie odgrywają 7 minutowe scenki, podczas których trenują zagadnienia gramatyczne. Dayang uważa, że to najskuteczniejsza metoda pracy, nauka przez zabawę. Nawet starsi uczniowie chętnie angażują się w takie zabawy, wiążą się  one z radością, śmiechem i pozytywnymi emocjami. Dayang zainicjowała w szkole wzajemną pomoc uczniowską oraz przygotowuje uczniów do konkursów w języku angielskim. Na obu polach jej uczniowie odnoszą ogromne sukcesy, a Indonezyjka w 2014 roku otrzymała tytuł Nauczyciela Roku.

Dayang w ciemnych spodniach.

Dayang cieszyło wszystko, czego doświadczała podczas spotkania w Dubaju. Dla mnie była najcieplej uśmiechającą się dziewczyną, niezwykle przyjazną, ciepłą i serdeczną osobą. Wykazywała zainteresowanie wszystkim i wszystkimi, pytała o to, co robię z uczniami, zachwycała się projektami i nabrała ogromnej chęci do jednego dołączyć. Na pewno o tym pomyślę, bo taka międzynarodowa współpraca bardzo rozwija każdą ze stron. To edukacja globalna na wyciągnięcie ręki. Uczniowie potrzebują nauczycieli, którzy pokażą im świat bez lęku i uprzedzeń. Ta wiedza na pewno pozwoli im na podejmowanie i realizację szerokich światowych działań, a to najlepsza droga do pokojowego współistnienia.

Dzień drugi w szkole Nations Academy rozpoczął się od podsumowania Amazing race – wieczornego wyścigu po Dubaju. Medale dostała grupa, która wykonała zdjęcie najbardziej kreatywne, najzabawniejsze i najpiękniejsze. Jury miało trudne zadanie, bo grup było 40 i niemal każda grupa wykonała po 15 zadań. Dopiero potem okazało się, że jednak nie każda. Niektórym wystarczyło zapału do momentu -” Zrób zdjęcie najbliżej lodu”. Po zjedzeniu lodów, albo wypiciu napoju z kawałkami lodu, część grup od razu ruszyła na miejsce zbiórki.
Nasza grupa dotarła z dziesięciominutowym opóźnieniem i myśleliśmy, że to nas dyskwalifikuje. Najzabawniejszym zadaniem było nagranie karaoke w taksówce. Dobrze, że nasz kierowca miał poczucie humoru i wspierał nas w staraniach. Muszę przyznać, że kilka razy miałam ochotę zrezygnować z wykonywania kolejnych zadań gry, ale Rashmi ani przez moment nie pozwalała na chwilę zwątpienia, a Philip Tan z Singapuru wciąż motywował do wysiłku. Ta determinacja i wzajemne wspieranie się były bardzo skuteczne – zajęliśmy drugie miejsce i otrzymaliśmy pamiątkowe medale. Na scenie skakaliśmy z radości jak dzieci, a wszyscy bili nam brawo. Potwierdziła się prawda – nigdy się nie poddawaj…sam możesz biec szybciej, ale w grupie dobiegniesz dalej.  Zapamiętam te słowa na zawsze.

Mieliśmy też okazję wysłuchać prelekcji na temat budowania wizerunku w mediach, jak rozmawiać z dziennikarzami i w jaki sposób unikać odpowiedzi na niewygodne pytania. Nie ukrywam, że było to niezwykle ciekawe, ale też ucieszyłam się, że wiele razy moja intuicja w takich momentach mnie nie zawiodła.
Po prelekcji rozgorzała dyskusja. Finaliści dzielili się swoimi przeżyciami, doświadczeniem dobrym i złym, czekali na pomysły rozwiązań problemów, z którymi się zetknęli. Nie zawsze dziennikarze byli dla nich przyjaźni, często musieli odpierać ataki w sytuacji, gdy odmawiali udziału w jakimś programie telewizyjnym lub nie udzielili wywiadu. Zdarzały się też sytuacje, że zmieniano ich wypowiedzi i mieli z tego powodu kłopoty. Sukces takiej miary jest radością, ale niesie ze sobą wiele trudnych sytuacji.
Po tej smutnej refleksji przyszedł czas na prezentację przygotowaną przez redaktorkę czasopisma TES Ann Mroz. Temat storytellingu był bardzo ciekawy, a prowadząca w niezwykle ciekawy sposób przybliżyła nam tę metodę i podsunęła kilka pomysłów, by dzięki niej móc osiągnąć cel. Należy tak prowadzić opowieść, by u słuchaczy wywoływać refleksję, zadumę i by słuchacz odbierał ją bardzo osobiście. To duża sztuka.
Po spotkaniu okazało się, że prowadząca ma polskie korzenie i całkiem dobrze mówi po polsku. Ann mieszka w Londynie razem z mamą i dlatego ma codzienny kontakt z językiem ojczystym. To było niespodziewane odkrycie, rok temu też ją spotkałam w Dubaju, ale nie miałam pojęcia, że mamy tyle wspólnego. Ann opiekowała się finalistami ze ścisłej dziesiątki podczas prowadzonych przez nich lekcji pokazowych. Wszystko o nich wiedziała i niezwykle podobała mi się jej opiekuńczość i uważność na ich potrzeby.

Po tych dwóch wykładach udaliśmy się do klasopracowni, gdzie w grupach pracowaliśmy nad zagadnieniem edukacji globalnej. To wiodący temat piątego Światowego Forum Edukacji i Umiejętności. Moja grupa miała najłatwiejsze zadanie, ponieważ już rok temu przypadł nam w udziale ten temat. Wszyscy mieliśmy sporo doświadczeń związanych ze współpracą międzynarodową, postanowiliśmy nagrać krótki film. Szkoła dysponuje dwoma profesjonalnymi studiami nagraniowymi, do naszej dyspozycji był pracownik obsługujący kamerę i inne magiczne urządzenia, które są na wyposażeniu studia.

Melissa Morris spisała scenariusz, Michael Soskil film zmontował i mogliśmy zaprezentować go podczas spotkania wszystkich finalistów na koniec sesji warsztatowych. Nagrodzono nas gromkimi brawami. Muszę powiedzieć, że praca nad scenariuszem filmu łatwa nie była. Kilka razy przerywaliśmy pracę, by wspólnie zaśpiewać, albo posłuchać jak pięknie gra na skrzypcach Ron Alvarez, nauczyciel muzyki – Wenezuelczyk pracujący w Szwecji z młodymi uchodźcami. W końcu nawet tańczyliśmy salsę do muzyki, którą grał jednocześnie ucząc nas kroków. Dołączyli do nas też członkowie innej grupy. Trudno po takich atrakcyjnych aktywnościach wrócić do obowiązków, więc tym bardziej byliśmy dumni z naszego finalnego dzieła:

 

Wieczór spędziliśmy na bankiecie w hotelu Atlantis Palm. Świetnie czuliśmy się ze sobą, mieliśmy okazję poznać się lepiej podczas Amazing race, pracy w zespołach rok temu i w tym roku, dlatego pod wieczornym niebem rozlegały się beztroskie śmiechy i żarty. Nauczyciele wielu wyznań, kultur, barwne postaci w przeróżnych strojach,  rozmawiali o swoich uczniach, pasji i radościach. Wielkie święto miało rozpocząć się jutro, a gala nazajutrz. Dla nas to był najpiękniejszy czas, więc zachłannie łapaliśmy każdy moment wspólnego bycia tu i teraz.

cdn.


Jolanta Okuniewska – nauczycielka edukacji wczesnoszkolnej i języka angielskiego w Szkole Podstawowej nr 13 w Olsztynie, ambasadorka międzynarodowego programu eTwinning, finalistka światowego konkursu Global Teacher Prize 2016, Honorowy Profesor Oświaty.

Print Friendly

Komentarz do “Dubaj 2017 – eduzmieniacze z całego świata o edukacji globalnej cz.2

  • 7 kwietnia 2017 o 21:22
    Permalink

    Jola, nie dość, że jesteś niezwykle pomocną osobą w niezwykłych sytuacjach (to był mój pierwszy raz na Gobal Teacher … to piszesz o tym jak najlepsza redaktorka Timesa! Po prostu SZACUNEK, UKŁONY i moc pozdrowień kolega z Dubaju Mariusz

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Time limit is exhausted. Please reload CAPTCHA.