Sprawdzony sposób na … UCZNIA

Pamiętacie książkę „Sposób na Alcybiadesa”? Główni bohaterowie starają się zdobyć sprytne „sposoby” na gogów (pedagogów) by, przy jak najmniejszym wydatkowaniu energii umysłowej, żyć na dobrej stopie z wszystkimi nauczycielami. Jednak zdobycie sposobów od starszych klas nie jest łatwe …
Ja zapytałam o sprawdzone sposoby na uczniów. Poprosiłam o to nauczycieli w jednej ze szkół ponadgimnazjalnych.

Podczas warsztatów zapytałam nauczycieli przedmiotów zawodowych Technikum Elektrycznego w Gorzowie Wielkopolskim, czy mogą podzielić się trzema sprawdzonymi sposobami pracy z uczniem. Sposobami, które sprawdziły się, są poparte wieloletnim doświadczeniem, sposobami, które mają wpływ na motywację uczniów, zachęcają do rozwoju i uczenia się.

A mottem tego tekstu niech będzie to, co jedna z nauczycielek napisała:

Nie ma rzeczy trudnych lub łatwych, tylko te, które rozumiemy lub nie.

Kluczem jest zrozumienie zagadnienia przez ucznia.

Oto lista „sposobów” na ucznia:

1. Pochwała. Kilkakrotnie pojawił się punkt: chwalić ucznia, chwalić indywidualnie, chwalić na forum klasy. Docenianie aktywności ucznia jest skutecznym narzędziem wspierającym i motywującym do dalszego uczenia się. Czy to działa? Proszę przypomnij sobie Czytelniku, jak zostałeś doceniony za swój wkład pracy, wysiłku w jakieś zadanie. Czy działa? U mnie tak. Od razu mam uśmiech na twarzy i chęć do dalszego działania.

Schemat przedstawia pętlę motywacyjną, czyli jak doświadczenie sukcesu wpływa na dalszą chęć do działania.

2. Relacje. Tu nauczyciele wymienili m.in.: pozytywne nastawieniu do uczniów (trzeba ich lubić by móc efektywnie uczyć), dostrzeganie, akceptowanie inności i indywidualności, a co za tym idzie, indywidualne podejście do każdego ucznia. Dawania uczniom wciąż i wciąż „czystej karty” a nie działanie na podstawie uprzedzeń, stereotypów i opinii … w końcu każdy z nas ma prawo do zmian w swoim własnym tempie. Indywidualne relacje z uczniem to również dostosowanie rodzaju pomocy do potrzeb ucznia, do jego oczekiwań względem nauczyciela, świadomość warunków jakie ma w domu, szanowanie osobistej motywacji (dać prawo uczniom, że nie muszą osiągać mistrzostwa w każdym przedmiocie a szczególnie w tym, którego uczę 😉 )

3. Pochwała słabości. Ta postawa przejawia się w ten sposób, że nauczyciel „nie wie”, zostawia przestrzeń do indywidualnych odkryć dla każdego ucznia, dyskretnie kieruje, rozdziela zadania, pozwala na przypadkowe odkrycia i wynalazki, moderuje dyskusje. Oczekuje interakcji, zachęca do zadawania pytań.
Ma to głęboki sens, jeśli uświadomimy sobie, że każdy dzień w szkole dla ucznia to wychodzenie ze swojej strefy komfortu, bezpieczeństwa (z tego, co wiem, co rozumiem) do strefy odwagi, która wymaga podejmowania ryzyka tego, że nam coś nie wyjdzie.


Więcej o strefie odwagi i bezpieczeństwa tu: eduBAJ: Czy szkoła to dobre miejsce na kreatywność?

Największą porażką nauczyciela, w mojej opinii, jest stan, gdy uczeń już nie będzie ciekawy, nie będzie chciał próbować, ryzyko będzie dla niego zbyt kosztowne… przyjmie postawę obronna i się wycofa, chowając się w swojej strefie komfortu i bezpieczeństwa ucząc się jedynie tego jak przetrwać do dzwonka.

4. Jasne zasady i cel działania. Stopniowanie trudności, certyfikowanie kolejnego etapu nauki, konsekwencja w postępowaniu, przejrzystość, określenie korzyści, jakie uczeń osiągnie wykonując zadania, symboliczne nagrody dla najlepszych. Ocena z informacją zwrotną. Podsumowując ten punkt: uczeń lepiej się uczy, gdy jasno rozumie zasady pracy u konkretnego nauczyciela oraz ma poczucie celowości działań.

5. Łączenie teorii z praktyką. To jest chyba najczęstszy argument, jaki podają uczniowie by się nie uczyć: a czy mi się to przyda w praktyce, po co mam się uczyć tego lub owego. I tu potrzeba prawdziwego nauczycielskiego mistrzostwa, by zakotwiczać prezentowaną wiedzie i umiejętności w rzeczywistości pozaszkolnej. W życiu po życiu w szkole. Jeśli nauczyciel sam nie ma takiej pewności czy to się przyda, tym bardziej nie będzie miał jej uczeń.

6. Dobre merytoryczne przygotowanie i tu nie potrzeba komentarza. Tu pojawia się też świadomość, że uczniowie mogą mieć w dziedzinie, która ich pasjonuje lepszą wiedzę niż uczący. Pojawia się płynność ról – uczymy się od siebie nawzajem.

i ostatni punkt, mój ulubiony:

7. Nic na siłę. To uczeń musi chcieć bardziej niż nauczyciel. Niestety czasem to chcenie pojawia się już po okresie pobierania nauk u konkretnego nauczyciela. Mądrość ludowa głosi, że konia do wodopoju można przyprowadzić, ale napić musi się sam. Nauczyciel ma jedynie za zadania dbać o „jakość wody i podsycać pragnienie”. Świadomość, że prawie nigdy nie mamy okazji zobaczyć naszego ucznia na etapie nieświadomej kompetencji jest doskonałym panaceum na kulturę błędu, czyli postrzeganie roli nauczyciela, jako tego, który na czerwono podkreśla wszelkie niedoskonałości, zamiast dać przestrzeń i czas do indywidualnego rozwoju.

o kompetencji i niekompetencji przeczytasz więcej tu: eduBAJ

Podsumowując: istotą szkoły jest tworzenie takiej kultury uczenia się, by uczeń miał świadomość użyteczności poznawanej wiedzy, przejawiał zainteresowanie nie tylko swoją dziedziną zawodową, ale dostrzegał wartość wszechstronności (interesował się różnymi dziedzinami życia społecznego) oraz umiał się uczyć zawsze wtedy, gdy będzie chciał.

Wszak umiejętność uczenia się jest jedną z ośmiu kluczowych kompetencji współczesnego obywatela społeczeństwa opartego na wiedzy.

Dziękując Nauczycielom za to, że podzieli się ze mną swoim doświadczeniem, jednocześnie mam nadzieję, że Ich „sposoby na Ucznia” okażą się inspirujące dla wszystkich zajmujących się wspieraniem rozwoju młodego człowieka.


Agata Baj oraz Nauczyciele Technikum Elektrycznego w Gorzowie Wielkopolskim

Agata Baj – programowo ufająca ludziom, entuzjastka rozwoju permanentnego – duch, dusza i ciało. Niezłomnie wierząca, że edukacja może być frapująca.

Print Friendly

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Time limit is exhausted. Please reload CAPTCHA.