Gorące 12 miesięcy z życia Skalniaków, czyli projekty międzynarodowe z uczniowskiej perspektywy

Część III „Włoskie tartuffo… – listopad 2013


Pokolenia w szkole – projekt przygotowawczy do zadań Comenius
Czas kanikuły, warto więc powspominać dobre rzeczy, które przeżyliśmy w poprzednich latach szkolnych. Postanowiłam przedstawić Państwu korzyści płynące z realizacji projektów międzynarodowych bez epatowania wielkimi słowami – niech przekonają nas wrażenia młodych uczestników.
Przeczytaliśmy już uczniowskie pamiętniki z wyjazdów do Grecji i Turcji. Dzisiaj – wspomnienie europejskiego projektu „Pokolenia w szkole”, który przygotował nas do realizacji kolejnych zadań w ramach naszego językowo-kulturowego Comeniusa oraz przecudowna i śpiewna włoska Kalabria.
W kolejnych odcinkach – Bułgaria, Warszawa, Litwa i…last but not least – Rydułtowy.
Poniżej zapiski uczniów ze spotkania we Włoszech:

Włoskie tartuffo dla śpiewającej dzieweczki! – czyli jak śląscy Skalniacy podbili Kalabrię

Monika Brych

Wystarczyło kilka godzin podróży, by mroźny, rydułtowski listopad zamienić na słoneczne niebo we włoskiej Nikoterze.
Piękna plaża, drzewa uginające się pod ciężarem mandarynek, urocze małe miasteczko i my – czwórka uczniów i dwie nauczycielki z LO im. Noblistów Polskich w Rydułtowach. W takim oto składzie i okolicznościach przyrody wzięliśmy udział w czwartym już spotkaniu partnerów w ramach Wielostronnego Partnerstwa Szkół Comeniusa, który koordynujemy już drugi rok.
Tym razem działania projektowe, oprócz odkrywania włoskich miast, włoskiej kultury, włoskiej pizzy, włoskich tradycji i włoskiego … wszystkiego, upłynęły nam „śpiewająco”, jako że motywem przewodnim była nauka tradycyjnych piosenek naszych partnerów. Jak nam poszło? Trudne pytanie ale ranking wypada następująco: bułgarska „Dene Mari” – najłatwiejsza, pieśń turecka – najtrudniejsza, grecka – hmmm, taka sobie, włoska „Calabrisella” w pięknym wykonaniu na żywo – łatwo wpadająca w ucho, a polska „Szła dzieweczka” – oczywiście najfajniejsza!
Nasza ciężka praca przyniosła interesujący efekt w postaci śpiewnika oraz DVD z naszymi, mniej lub bardziej udanymi, śpiewami. Ale przecież śpiewać każdy może, więc nie nam  oceniać.
Chętnych do zobaczenia czy posłuchania „Dzieweczki” w wykonaniu włosko-bułgarsko-grecko-tureckiego towarzystwa zapraszamy na Skalną gdzie znajduje się (pilnie strzeżone) wspomniane DVD lub na stronę internetową naszego projektu https://www.facebook.com/SubmarineComenius20122014. Tymczasem zapraszamy do przeczytania relacji  uczestników wyjazdu.

Aneta Pander

W dniach 17-24 listopada br. miałam przyjemność brać udział w wyjeździe za granicę z programem Comenius. Prywatnie pewnie nieprędko mogłabym pozwolić sobie na taki wyjazd, więc uczestnictwo w projekcie dało mi nowe możliwości. Razem z trójką innych uczniów mojej szkoły i dwiema nauczycielkami ruszyliśmy na podbój gorącej (jeszcze, chodź to już końcówka jesieni) Italii.
Przywitało nas ciepłe słońce i morska bryza. Jednak przywitanie włoskich gospodarzy było jeszcze cieplejsze. Gościli nas nasi rówieśnicy, uczniowie włoskiej szkoły Liceo Classico „B.Vinci” w Nicoterze, na południu kraju.
Przez tydzień mieliśmy okazję poznać ich rodziny, zwyczaje i tradycyjne posiłki. Zwiedziliśmy ich szkołę, miasto oraz najbliższe okolice. Odwiedziliśmy również małe okoliczne miasta Vibo Valentia, Pizzo Calabro i Tropea. Byliśmy w muzeum archeologicznym i jedliśmy pyszne lody Tartuffo. Obserwowaliśmy też jak powstaje likier i oliwa z oliwek.
Nasi włoscy przyjaciele zabrali nas do Reggio di Calabria, miasta w którym znajduje się najpiękniejsza promenada we Włoszech. W szkole realizowaliśmy nasze projektowe zadania, czyli na przykład nauczyliśmy obcokrajowców ludowej piosenki pt. „Szła dzieweczka do laseczka”. Pokazaliśmy im życie naszej szkoły i prace uczniów.
Wyjazdy uczniów w ramach projektu Comenius to świetny pomysł na poszerzanie horyzontów, poznawanie nowych miejsc, osób. Zdobyliśmy wiele nowego doświadczenia w posługiwaniu się obcym językiem, przełamaliśmy wiele barier z tym związanych. Wiemy już, że pomimo granic, tylu dzielących nas kilometrów, jesteśmy tacy sami. Chętnie wezmę udział w jeszcze niejednym wyjeździe. Przywiozłam wiele pamiątek i niesamowitych wspomnień.

Aneta Glenc

Tydzień we Włoszech był jednym z najlepszych tygodni w moim życiu, i nie mówię tu o tym, że miałam wolne od szkoły – we Włoszech jednak spędziliśmy czas pracując nad projektem.
Podczas pobytu poznałam wielu wspaniałych ludzi, obyczaje Włochów. Codzienne spędzanie czasu z Włochami sprawiło, że więzi się zacieśniły. Moja włoska rodzina była przekochana. Czułam się tam jak u siebie w domu. Włosi to bardzo mili, przyjaźni ludzie.
Brałam udział w kilku wycieczkach projektowych, ale jedna z nich została mi w pamięci najbardziej. Mianowicie wycieczka do Reggio Calabria. Bardzo lubię morze i spacer po promenadzie był cudowny. Widząc to piękne, niebieskie morze odczuwałam wiele miłych, ciepłych emocji.
Pani przewodnik też wykonała swoją pracę solidnie. Opowiadała nam o historii Włoch i odpowiadała na wszelkie pytania. Podczas wizyty pierwszy raz byłam na polu golfowym i  też  było to bardzo interesujące dla mnie przeżycie.
Branie udziału w takich programach jest bardzo pożyteczne, ponieważ można poszerzyć swoje horyzonty, sprawdzić swoje możliwości językowe. Warto poświęcić czas na pracę w takich programach, bo przeżycia są nie do opisania, a takie okazje wyjazdu za granicę nie zdarzają się często.

Miłosz Bugla

Dnia 17 listopada 2013, kiedy w Rydułtowach na termometrze widniały zaledwie 4 stopnie powyżej zera, wylecieliśmy z lotniska w Krakowie do Rzymu, żeby następnie udać się drugim samolotem do Reggio Calabria, a jeszcze potem do Nicotery. Podróż przebiegła całkiem przyjemnie, a z samolotu wszyscy podziwialiśmy niesamowite widoki.
Już wieczorem byliśmy na miejscu; temperatura zdecydowanie wyższa (ok. 20 stopni) , tym bardziej, że czekali już na nas przyjaciele z Włoch, których wcześniej poznaliśmy  w Polsce! W mojej włoskiej rodzinie zostałem przyjęty bardzo ciepło, co odczułem szczególnie po zwiększonej objętości mojego żołądka. Same wyjście na balkon mojego pokoju powodowało u mnie szybsze bicie serca, gdyż rozpościerał się stamtąd  widok na morze Tyrreńskie.
Czas do późnego popołudnia był zazwyczaj zorganizowany przez gospodarzy i wypełniany różnymi wycieczkami lub też zajęciami w szkole, gdzie uczestniczyliśmy w lekcjach albo prezentowaliśmy przygotowane wcześniej materiały projektowe.
Zwiedziliśmy między innymi największe miasto w Kalabrii, którym jest Reggio. O jego uroku decyduje położenie nad Cieśniną Mesyńską oddzielającą włoski „but” od Sycylii – przechadzaliśmy się promenadą  nie z byle powodu zwaną  „najpiękniejszym kilometrem Włoch”. Niestety, nad czym wszyscy ubolewamy, pomimo całego dnia spędzonego w Reggio nie zabrano nas promem na Sycylię, mogliśmy oglądać ją jedynie z promenady. Nie zabrakło także czasu na zwiedzanie bardzo klimatycznych uliczek Starego Miasta Nicotery, które każdy z nas po całym tygodniu zna  bardzo dobrze, gdyż przemierzaliśmy je codziennie do szkoły i na miejsca zbiórek.
Wieczory spędzaliśmy w „comeniusowym” gronie na zabawach tanecznych, karaoke, kręglach, a nawet na polu golfowym i kortach tenisowych. Całe dnie, a później wieczory spędzone razem pozwoliły nam się wszystkim lepiej zintegrować.
Niestety, tydzień w tej niezwykle malowniczej południowej części Włoch szybko dobiegł końca.
Na dzień przed wyjazdem zorganizowano wieczór pożegnalny dla wszystkich rodzin goszczących i gości, na którym nie obyło się bez szczerych podziękowań, uścisków i obietnic, że to jeszcze nie nasze ostatnie spotkanie. Były tańce, wspólne karaoke, włoska pizza, a na koniec pyszny tort  z przewodnim hasłem naszego projektu.
Wszyscy bardzo się ze sobą zżyliśmy, więc rozstanie było dla nas niezwykle ciężkie i dla wielu pełne łez. Niestety, musieliśmy opuścić nasze „zastępcze” domy i udać się na lotnisko w Reggio oraz przebyć długą drogę powrotną do Polski.
Tydzień spędzony we Włoszech był dla mnie ogromnym bagażem doświadczeń. Cieszę się, że mogłem nacieszyć oko pięknem włoskiego krajobrazu, zasmakować wielu pysznych potraw, ale i poznać fantastycznych i wartościowych ludzi, z którymi na pewno będę dalej utrzymywał kontakt.

Przemek Fundakowski

Włoska mentalność jest nieposkromiona. Jeszcze na lotnisku w Krakowie moje wyobrażenia o Italii różniły się od napotkanej tam rzeczywistości.
Spodziewałem się nieba, które opisywała Telimena w „Panu Tadeuszu”, zastałem tymczasem urokliwe miasteczko Nicotera, które pomimo swojego piękna i nastroju, wydawało się być zaniedbane. Atmosfera, która panowała w mieście rekompensowała wszelkie braki. Ludzie witający się ze sobą na każdym kroku – wrażenie społeczności jest obecne wszędzie. Widać, że Włosi kochają żyć! To ludzie bez kompleksów, podążający przez życie z uśmiechem na twarzy i pełnym brzuchem. Spożywałem przez cały tydzień włoską pastę, którą zresztą Włosi uważają za przystawkę przed daniem głównym. Będąc w tym kraju musisz dużo jeść, o każdej porze dnia, w domu, na mieście, czy u znajomych.  Kiedy mamy już pełen brzuch, można zwiedzać włoskie miasta.
Pomimo swoich niewielkich gabarytów, wydają się być wielkomiejskie. W pewnym momencie dnia eksplodują wysypem ludzi, którzy przysiadają w kawiarniach, kupują, rozmawiają ze sobą. Piękne zabytkowe starówki zachęcają do zagubienia się w gąszczu ulic i odkrycia kolejnych sklepów, galerii sztuki, oraz kawiarenek zagubionych pomiędzy ciasnymi zaułkami.
Będąc w Tropei dane mi było wejść do galerii sztuki, która specjalizowała się w sprzedaży dzieł wytworzonych przez lokalnych artystów. Niepowtarzalne obrazy, biżuteria i rzeźby oddawały całkowicie włoską mentalność – każde dzieło szczegółowo dopieszczone z odpowiednim dla Włoch stylem.  Klimat miast wydaje się być spowodowany specyficzną urbanistyką. Wspomniana wielkomiejskość jest odzwierciedleniem potrzeby wspólnoty, którą Włosi potrzebują jak wody do życia. Oni kochają ze sobą rozmawiać, gestykulować i okazywać sobie uczucia. Będąc w tym kraju chce się żyć!
Polecam ten wspaniały, piękny kraj do podróży i poznania włoskiego stosunku do życia. Oprócz wszystkich opisanych tu przyjemności, będąc w Italii uczestniczyłem w projekcie. Praca, jaką wykonaliśmy była dla nas ogromną satysfakcją – osobiście, najbardziej jestem dumny z nauczenia moich włoskich przyjaciół piosenki „Poszła Karolinka do Gogolina”. (Jeden ze śpiewających poniżej Giuseppe – obaj noszą to imię – od października 2015 rozpoczyna erasmusowy rok w Poznańskiej Akademii Muzycznej! -przyp. M.Dyka-Płonka)

Nauczyłem ich sam i jestem dumny!

Projektowe wycieczki dały mi szerszą perspektywę na włoską kulturę. Szkoła, w której byliśmy goszczeni pokazała w jaki sposób działa włoski system edukacji.
Mam nadzieję, że powrócę kiedyś do tego pięknego kraju, aby jeszcze raz poczuć ten niepowtarzalny klimat.


Mirosława Dyka-Płonka (anglistka, członkini grupy Superbelfrzy, laureatka European Language Label 2013 oraz I Nagrody Nasz Projekt eTwinning 2014, koordynatorka projektu Submarine Comenius 2012-2014) Monika Brych (anglistka, współkoordynatorka projektu Comenius) i podpisani powyżej uczniowie Skalnej (LO im. Noblistów Polskich w Rydułtowach) – uczestnicy projektu.

Print Friendly

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Time limit is exhausted. Please reload CAPTCHA.