Co mi ”chodzi po głowie”?

Pojedyncze, 18.05.2013 o 00.44

Prehistoria (Epoka kredy)

Na początku lat 90-tych informatyka wchodziła do szkół. Przygotowanie nauczycieli, którzy mogliby „ogarnąć“ przedmiot nie tylko od strony metodycznej ale i stricte technicznej (software i hardware) było wyzwaniem dla wszystkich. Ci z „pierwszego rozdania“ pracowni MEN-owskich to prawdziwi admini-pionierzy. Wtedy właśnie zupełnie oddolnie powstała Konferencja Administratorów Szkolnych Sieci Komputerowych w Mrozach, w kolejnych latach podobne inicjatywy w różnych częściach Polski: w Kołobrzegu, Nowym Tomyślu, Twardogórze. Na wszystkich imprezach wiodącą była tematyka techniczna: serwery, infrastruktura sieciowa, aplikacje do zarządzania pracownią. Wymiana doświadczeń między technicznymi pasjonatami komputerów i sprzętu IT w szkole zdominowała dwie dekady.
Ostatnie lata to wyraźna zmiana w agendach konferencji – coraz mniej projektów dla adminów (za to na coraz wyższym poziomie), coraz więcej propozycji dla wszystkich nauczycieli – przedmiotowców. Technologia „wyszła“ z sal informatycznych, rozpełzła się po szkole i dotarła do takich „zakamarków“ jak sale lekcyjne. No i do uczniów/nauczycieli w tych salach się/uczących oczywiście…

Big Bang (Teraz!)

Dostęp szerokopasmowy świadczony przez masowego operatora, techniczne możliwości korzystania z sieci w telewizjach kablowych, eksplozja mobilności –  powszechny Internet w urządzeniach osobistych (smartfony i tablety) zmieniły chyba na zawsze relacje między uczniem a nauczycielem informatyki: sieć jest wszędzie i przenika całą rzeczywistość szkolną – czy tego chcemy, czy nie. W arkana sterowania urządzeniem z niej korzystającym (bo inne są nieważne) wprowadza nie tylko informatyk, ale każdy: od rodziców począwszy na kolegach skończywszy. Już nie udostępniamy, nie blokujemy, nie filtrujemy – sieć każdy nosi ze sobą. Własną.
Między administratorem infrastruktury informatycznej szkoły a nauczycielami przedmiotowymi coraz powszechniej korzystającymi z sieci również zmieniają się relacje – administrator ma za zadanie dostarczyć stabilny, silny i pojemny sygnał sieci do każdego zainteresowanego. Tajemny serwer w sali informatycznej, obsługiwany przez „magika“ w znakomitej większości polskich szkół stracił rację bytu. Przechowywanie danych w chmurach prywatnych, dostęp do sieci poprzez wi-fi, posiadanie własnych skrzynek e-mail jest normą, a dystrybutorem tych dóbr nie jest już szkoła. Nie jest ona również w stanie zablokować dostępu do sieci podłączonej do urządzeń bezpośrednio przez 3G, ani filtrować tych treści odsączając treści niepożądane, przynajmniej nie w zakresie środków, które posiada. Administratorzy się nudzą… Niedługo nie będzie zresztą już czym administrować: sieci szkolne w rozumieniu sprzed 20 lat przestaną istnieć. Oczywiście nadal trzeba będzie się nimi zajmować serwisowo, ale serwer szkolny (MS SBS czy inny) stanie się przeżytkiem bez wsparcia w fachowcu, więc pozostanie podpiąć kompy do switcha, switch do routera i… jazda bezserwerowa. Albo nic nie podpinać tylko połączyć się bezprzewodowo przez router (albo i nie) – z serwerem w chmurze. Chmura możliwości. 🙂

Supernowa (Jutro?)

Zmienić się musi więc rola administratora sieci – z maga o infrastrukturalnej wiedzy tajemnej, z rozdawcy haseł i loginów, z podpinacza kabelków w szafce ze szklanymi drzwiami  – w lidera cyfrowej zmiany w szkole, który wprowadza – przede wszystkim nauczycieli, swoje koleżanki i kolegów, w świat web 2.0, 3.0…, w technologię laptopów, tabletów, w klasy wi-fi, chmury, narzędzia współpracy grupowej on-line, w webowe aplikacje biurowe, moodle itd.

Bo dzieciaki już tam są od dawna. Używają sieci jako krwioobiegu informacyjnego. Są na facebooku, twitterze, pinterestcie, w naszych klasach, warcraftach, prezich i w milionie innych miejsc. Od dawna – podkreślam.
(I właśnie te dzieciaki są największą nadzieją „naturalizowanych“ adminów – one umieją obsługiwać facebooka, natomiast nie znają zasad ostrożności w sieci. Wystarczy wymienić się informacjami – Ty uczysz mnie fejsa, ja powiem Ci jak ustawić zasady udostępniania materiałów. Pokaż mi Pinetrest – ja powiem Ci o prawach autorskich dotyczących zdjęć. Skąd masz kanał na youtube – zobacz jak wstawia się szablony css w wordpress.)

Nadchodzi partnerstwo – słowo prawie nieznane w relacjach uczeń-nauczyciel.

Dla mnie oczywistą sprawą jest, że informatycy szkolni w znakomitej większości nie znają narzędzi, którymi posługują się nauczyciele przedmiotowi – to nawet zrozumiałe przy narzędziach dedykowanych przez wydawnictwa. Jest jednak mnóstwo programów czy aplikacji sieciowych, które przy odrobinie kreatywności prowadzącego z powodzeniem można wykorzystać w sali lekcyjnej wyposażonej w komputer z dostępem do sieci (kluczowy „dostęp do sieci“ nadal jest piętą Achillesową?), rzutnik i ekran/ścianę (wersja minimum), tablicę interaktywną z głośnikami (wersja maximum) czy kilka/kilkanaście komputerów lub tabletów (wersja full-wypas).
I nie ma tu znaczenia system operacyjny – oczko w głowie każdego admina. Jest niewidzialny, przezroczysty, nieistotny – jak w Chromebooku. Mówię oczywiście o szkolnictwie powszechnym, a nie specjalistycznym, np. technikum informatycznym: to rządzi się zupełnie innymi prawami.

Administrator sieci z zupełnie nową rolą, zupełnie nowymi zadaniami. Ilu z nas zechce się przestawić, a ilu pozostanie w kurczącej się sferze szkolnych serwerów i ich administracji? Czy jest powszechna zgoda na tak ogromną zmianę roli admina/nauczyciela informatyki – i czy jest na to gotowość obu stron? Czy zmiana z technika-magika, boga haseł i zabezpieczeń, przydziałów dostępu i loginów w doradcę/eksperta IT i trenera kompetencji cyfrowych uczniów i nauczycieli jest realna? Czy może jedną z tych ról przejmie nauczyciel przedmiotowy biegły w wykorzystaniu narzędzi TIK a nieporadny w sferze infrastrukturalnej – bo to nie jego bajka? Czy czas już na edukatora medialnego zamiast/obok  administratora/nauczyciela informatyki?

To mi teraz „chodzi po głowie“.

Print Friendly, PDF & Email
Jacek Ścibor
Latest posts by Jacek Ścibor (see all)

Komentarz do “Co mi ”chodzi po głowie”?

  • Avatar
    18 maja 2013 o 14:18
    Permalink

    Sporo racji w tym o czym pisze autor. Status szkolnych szamanów- zaklinaczy zmienia się. Nie każdy admin jest jednak gotów oddać bez walki swą władzę nad netem. Obecnie trwa przepychanka typu „ja ci zablokuję dostęp do FB czy SL – to ja ci udostępnię wolne wifi z prywatnego smartfona”. To okres, w którym admini sami muszą zdefiniować swoją nową rolę nim staną się zbędni.

    Odpowiedz

Pozostaw odpowiedź Szymon Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Time limit is exhausted. Please reload CAPTCHA.

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

Skip to content