E-lementarz

Przeglądając przebogate wpisy grupowe Superbelfrów w oczy rzucił mi się powyższy, pozornie niepozorny obrazek: „Alphabet for your kids” pobrany z tej strony. Zacząłem zastanawiać się jak wygląda mój osobisty alfabet i czy bardzo różni się od alfabetu tychże „kidsów” – bo przecież każdy z Was ma swój, no nie? Co jest ważne, co uważam za milowe kroki, co dla mnie stanowi o postępie i rozwoju cywilizacji?  Okazało się, że część rzeczy pokrywa się z obrazkiem, ale część jest kompletnie inna – jak w życiu. Publikuję więc pierwszą wersję mojego S-alfabetu po polsku z małym wyjątkiem – a Was wszystkich proszę o korekty i dodanie w komentarzach własnych haseł – bardzo indywidualnych. Jadziem!

Apple – tu zgadzam się z – chyba amerykańskimi – dziećmi. Firma, której zawdzięczamy rewolucję informatyczną – przede wszystkim w sferze prywatnej: szkolnej, graficznej, filmowej, dźwiękowej i wygody użytkowania. Również trwałości, niezawodności no i oczywiście minimalistycznie pięknemu zaprojektowaniu i perfekcyjnemu wykonaniu – nawet opakowań. Steve Jobs – wizjoner, któremu przypiszę jeszcze jedną literę w moim alfabecie – realizował swoje marzenie bez żadnych kompromisów. Po jego odejściu kompromisy się zdarzają i wizja rozpływa się we mgle. Szkoda jednak… (Apple wygrało u mnie z antywirusem)

Blog – prawdziwa wolność wypowiedzi dla każdego. Coś, co na zawsze odmieniło obraz Internetu jako medium – nagle każdy może prowadzić swoją mini-gazetkę, zbierać swoją mini-publikę (może maxi?), a czasami wpływać na opinię o rzeczach, wydarzeniach, ludziach. Uporządkowanie chronologiczne wpisów daje możliwość postrzegania rzeczywistości oczyma blogera – w zasadzie w czasie rzeczywistym. Nowa jakość uczestnictwa w społeczeństwie informacyjnym.

Chmura – pomysł nie nowy, ale urzeczywistniony powszechnie wraz ze wzrostem przepustowości i bezawaryjności sieci. Niesamowitym jest przeprowadzka wszystkich usług do chmur i coraz większa ich funkcjonalność. Powstające programy działające tylko w chmurach (Prezi) dają nadzieję na wyprowadzkę wszystkiego – łącznie z systemem operacyjnym. 😀

Dziel się! Idea dzielenia się wiedzą, umiejętnościami, metodami i poglądami – coś najbliższego każdemu nauczycielowi!?
A gdzie tam… Większość belfrów kisi umiejętności, wiadomości, metody w swoich kajetach, zapiskach, głowach albo  na pendrajwach. Najtrudniej zrobić ten pierwszy krok i napisać gdzieś, opublikować, podzielić się z innymi inaczej niż na papierze. Szybkość, szybkość! – jak mawiał Zygzak McQueen. Tu akurat data przydatności do spożycia jest trochę krótsza.

E-mail. Pytałem ostatnio moich słuchaczy kiedy ostatni raz pisali list ręcznie – nie pamietają. E-maila? Wczoraj! Absolutna rewolucja w komunikacji asynchronicznej. Wymyślony w 1965 roku święci tryumfy. Umiecie żyć bez maila? A co wy na to, żeby dziecko po narodzinach dostawało unikalny numer pesel i równie unikalnego maila? Hitem dekady było udostępnienie usługi przez strony www – nagle wszyscy zaczęli mieć „emalię” mimo, że od 2009 wszystkie są rejestrowane. Wiecie??? (na straconych pozycjach pozostał emotikon 🙁 )

Facebook. Epidemia dzielenia się wszystkim i lubienia wszystkiego obejmująca 15% populacji mająca swoich zagorzałych
zwolenników jak i przeciwników. Jedni uzależnieni, mobilnie podłączeni do wirtualnego świata kontaktów, drudzy kontestujący i z zasady omijający wszelkie socjalmedia. Jestem w grupie pierwszych szanując prawo do odrębnego zdania drugich. Dla mnie oszczędzacz i pożeracz czasu – oszczędzam go, bo informacja mnie szuka, tracę go, bo tę informację wprowadzam do krwiobiegu. Jakiś złoty środek?

Wujek Google wraz z ciocią Wikipedią tworzą małżeństwo doskonałe – wiedzą wszystko i potrafią to szybko znaleźć. Dopóki Google było tylko wyszukiwarką jakoś znajdowały się inne obok; gdy obrosło chmurą aplikacji i usług – stało się bezkonkurencyjne. Każdy korzysta do woli. Jak z powietrza. Takie prawo internauty.

Haker. Matrix pojawia się tu nieprzypadkowo – wszak Neo hackował System. Haker to dobry Jedi, cracker zły Jedi, ale i tak obaj kojarzą się z włamaniami, stratą danych i pieniędzy, szpiegostwem przemysłowym i wojną elektroniczną – słowem cyberprzestępcami. Po niedawnym wpisie na grupait ustalającym ceny za „usługi” ataków elektronicznych od $10, sprawy bezpieczeństwa stały się jeszcze ważniejsze. Uświadamianie ich istnienia i zagrożeń płynących z nierozważnego korzystania z sieci – to elementarny obowiązek każdego z nas. No i hackujmy system! 😛 (Przegrał HDD)

Internet – co tu, Panie, pisać. Jaki jest koń – każdy widzi. Najbardziej przełomowy wynalazek ludzkości – aż do następnego przełomu.
i
Mac – 1998,  iPod – 2001, iTunes – 2003, iPhone – 2007, iPad – 2010. „i” jest wg mnie literą należącą do dziś do Steve’a Jobsa – wszystkie produkty wymyślił, dopracował i wprowadził na rynek. Każdy został ikoną w swojej klasie, wzorcem, na którym swoje pomysły opierały inne firmy. Każdy był przełomem w filozofii produkcji, funkcjonalności, sprzedaży powiązanej systemem. No i oczywiście przełomem w projektowaniu pięknych rzeczy.

Java. O tym języku i jego udziale w cyfrowym przewrocie więcej pewnie mógłby powiedzieć Wojtek Domalewski czy Adam Jurkiewicz. Kiedyś produkt Sun Microsystems a po wykupieniu firmy już Oracle. Bez javy nie byłoby nowoczesnego Internetu, nie byłoby multimedialnych stron www, fun byłby o wiele mniejszy. A o fun ostatecznie chodzi – no sami pomyślcie – youtube by nie działał…

Knowledge – wiedza! Słowo, które od prawie dwóch lat wprowadza rewolucję w moim myśleniu o wiedzy w ogóle. Wiedziałem, że Internet jest angielski, ale wiedza?! Otóż okazało się, że wiedza o nowoczesnym nauczaniu, o narzędziach, nowoczesne metody nauczania i ich techniczne opisy są w tej współczesnej łacinie. Biada tym, którzy jej nie znają, biada do sześcianu tym, którzy nie chcą się nauczyć, a wieczne potępienie tym belfrom, którzy nie widzą powodu jej się uczyć!

Lego – od 1958 roku rozpalają umysły konstruktorów w wieku 1-100. Przedmiot marzeń peweksowskich pokoleń. Klocki malejące wraz z rosnącym wiekiem dzieci i znajdujące wciąż nowe miejsa w e-świecie. Lego Mindstorms to absolutny hit – w każdej porządnej szkole powinny być. W naszej będą obowiązkowe. 🙂 (Lego wygrało u mnie z Linuxem)

Mobilność – nie bez przyczyny ilustracją hasła jest iPhone z 2007 roku. Z jego powodu słowo mobilność stało się najczęściej odmienianym słowem nowych technologii. Internet w kieszeni, zawsze dostępny, gotów do dzielenia się wszystkimi zdobyczami e-świata. Owszem – w systemie zamkniętym, ale to stąd zaczęła się rewolucja. Dziś mobilność to nie cecha pożądana – to standard, który już jest albo będzie wykorzystywany w nauczaniu. Mamy dowody i przekonujące badania. Urządzenia mobilne, treści na żądanie, dostęp do sieci jako prawo każdego człowieka dane przez cywilizację – to hasła, które wypełniają się treścią każdego dnia. W poprzednim wpisie cytowałem słowa z Digital Learning Congres, którymi Steve Wheeler opisał przyszłość: „…to mobilność i dzielenie się wiedzą”. Co właśnie robimy.

Nauka+Nauczyciel – czyli wiedza poparta rzetelnym badaniem i potwierdzona doświadczeniem zweryfikowanym w praktyce + przekaźnik (medium?) wysokiej jakości (Q?). Niejednokrotnie pisałem, że prawdziwy nauczyciel to nie ten, który uczy, ale ten, który lubi naukę! Ciągłe kształcenie, poszukiwanie odpowiedzi, obycie nie tylko w zakresie własnej specjalności, ale ogólnie w dzisiejszym świecie, używanie WSZYSTKICH możliwych kanałów dystrybucji wiedzy do uprawiania Nauki – to cechy belfra XXI wieku: już bardziej przewodnika niż encyklopedysty. Ci, którzy umieją krzewić Naukę uzyskują status ikony – Carl Sagan to jeden z setki przykładów – mi najulubieńszy… Dlatemu ta graficzka. 🙂

Office – o nie, nie, nie…. wcale nie biuro! Czy chcemy tego, czy nie, czy się nam to podoba, czy nie, nawet gdy jesteśmy wrogami korporacji, płatnych programów, hegemonii na rynku i zadeklarowanymi przeciwnikami ustawianych przetargów pod jedynie słuszny pakiet biurowy – musicie przyznać: Office wyznaczył standardy i do dziś się ich trzyma. Tych narzędzi używali, używają i będą używać rzesze ludzi czy chcemy tego czy nie, czy się nam to …… itd.

PC – rewolucja IBM z 1981 roku. Otwarty standard – składamy z czego chcemy, jak chcemy, kto pierwszy ten lepszy. No i ten procesor bezpośrednio z kalkulatorów – amejzing! Wreszcie komputer, w którym można było pogrzebać, ulepszać, składać jak z klocków: XT, AT… Bezwzględny zabójaca ośmiobitowców. Ktoś to jeszcze pamięta? U nas Rewolucja „Solidarności” – za oceanem Rewolucja Cywilizacji. (Na dalszych miejscach programowanie, P2P, procesor)

RAM – kość, której pożądają nie psy, ale wszyscy ich właściciele. Jak to z kośćmi bywa psim myśleniem operując – im więcej tym lepiej. Najczęściej wymieniana część (oprócz dysku) w naszych maszynach. Ewoluowała poprzez pendrajwy do dysków SSD, które już niedługo wyprą stare bączki. Na pytanie „Ile masz RAM-u?” pewnie dziś da się wyrywać dziewczyny. Oczywiście trzeba mieć więcej…

Szkoła – jeden z ważniejszych wynalazków ludzkości zaraz po kole. 🙂 Od początków przeszła nieprawdopodobne zmiany w formie, organizacji, metodach, sposobach, filozofiach uczenia i czego byście nie chcieli. Ma zwolenników (klasy I-III, studenci + wszyscy rodzice – patrz Lechosław Hojnacki i jego teoria o umowie przechowania) i zdeklarowanych przeciwników (od IV klasy SP do końca liceum…). Ciągle reformowana i od wieków nie nadążająca jako instytucja za zmianami świata i Nauką. Na szczęście niektórzy nauczyciele nadążają. Stąd postęp. 😛 (Jednak na pudle stoją jeszcze Star Wars i smartfon)

Technika – coś, z czego wytworów korzystamy codziennie, proces tworzenia odróżniający nas od innych znanych we Wszechświecie gatunków. Bez techniki nie byłboy cywilizacji i kultury. Hasalibyśmy nadal po drzewach – zresztą czy ja wiem…? A może to przereklamowane hasło…

Uczeń – nasz podmiot, chlebodawca, nasza nadzieja na przyszłą emeryturę. Pojęcie „wzorowy” trochę się od real socjalizmu zdefraudowało, ale na pewno to uczeń zadający wciąż jedno, najważniejsze i najtrudniejsze w odpowiedzi pytanie: dlaczego? Ci, którym uczniowie pytań nie zadają – winią przeważnie uczniów. Tyle, że nie znają odpowiedzi i nie bardzo chce się im szukać. A pytania „cemuuu?” „a cio to?” „dlacego” to absolutna święta trójca edukacji wszechczasów. Tylko pytania rozwijają – a dzieciaki to czują genetycznie.

Volta Alessandro – czy ktoś z Państwa wyobraża sobie postęp bez elektryczności? Tak, tak – ten pan wynalazł kondensator! Nie wiecie co to? To rozbebeszcie waszego peceta, będzie tam ich trochę – bez nich nie byłoby nowoczesnej elektroniki. No i elektryczności napędzającej cały Internet nie mierzylibyśmy w voltach. A co z bateriami? Protoplastą było ogniwo Volty – gdyby nie ono, chyba nie byłoby „baterejek do myszków” i akumulatorów do naszych ulubionych laptopów. Viva Volta! (Pan Volta wygrał u mnie z video)

WWWindows – w naszej zapyziałej Europie prawdziwe okno na świat, absolutny rekordzista w ilości instalacji w znanej części widzialnego Kosmosu. Mega rekordzista w ilości poprawek i łatek, serwispaków i prób kopiowania, zhakowania etc. Największy winowajca rozwoju wirusów komputerowych i zbawca firm produkujących antywirusy. Postać bardzo kontrowersyjna – trudno nie kochać. Jednak zadanie całego systemu dziś jest takie: umożliwić poprawne uruchomienie przeglądarki www, połączenie z Siecią i zarchiwizowanie danych. Reszta to fajerwerki. 🙂 Dlatego dziś ważniejsze dla mnie jest www. (pokonani zostali wikipedia i wi-fi)

X Generationpokolenie ludzi urodzonych między 1961 a 1981. X oznaczać ma niewiadomą, ludzi, którzy nie wiedzą dokąd mają zmierzać, społeczeństwo zagubione w chaosie współczesności, wykreowanych przez modę wzorców, szukające odpowiedzi na trudne pytania i sensu własnej egzystencji. Wyznacznikiem przynależności była tutaj abnegacja, nonszalancki styl i sposób życia, bezbarwność. Często są to ludzie wykształceni, bogaci intelektualnie, materialnie, lecz świadomie uciekający na marginesy oficjalnego życia, niepodatni na spoty reklamowe, okresowe mody, lekceważący konsumpcyjno-rynkowe reguły gry…  Tyle Wikipedia. Dlatego my jesteśmy neXt. 🙂

YouTube – czy czeba przedstawiać?! Kto nie zna ten KIEP! Kto nie oglądał filmu, filmiku, nie słuchał piosenki z wideoklipem, nie subskrybował kanału Piotra Peszko, nie korzystał z wideoporadników kręconych przez 14-latków telefonami komórkowymi – dla tego nie ma już nadziei… Pozostał w wieku XX. Cudnie – i tacy są potrzebni!

Ziemia – Niebieska Kropka – jak pisał o niej Sagan. Nasz punkt we Wszechświecie, którego małość objawiły tak naprawdę dwie sondy Voyager i teleskop Hubble`a, gwóźdź do trumny wbił zaś niejaki Baumgartner, który balonikiem poleciał sobie trochę wyżej, pokazując zdumionym widzom małą planetkę, na którą można skoczyć. No i skoczył. Piękna i Straszna. Nasza Gaja.

Print Friendly, PDF & Email

4 thoughts on “E-lementarz

  • 20 listopada 2012 o 21:28
    Permalink

    A ja tak trochę z przekory wolę: A – jak Android 😉 – wysłano ze smartfona z systemem android

    Odpowiedz
    • 20 listopada 2012 o 22:05
      Permalink

      Ale czemu z przekory? Ja też androidowego Galaxa ganiam, a jednak w moim alfabecie Apple jest najważniejsze.

      Odpowiedz
  • 20 listopada 2012 o 21:31
    Permalink

    Jacuś! Po prostu świetny artykuł!!

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Time limit is exhausted. Please reload CAPTCHA.